Krzysztof Dziurbiel. Od dziecka marzył, aby grać na fortepianie.

Krzysztof Dziurbiel. Od dziecka marzył, aby grać na fortepianie.
Krzysztof Dziurbiel, zdolny, ambitny i pracowity wirtuoz fortepianu od dziecka marzył, aby grać. Studiował w klasie fortepianu prof. Andrzeja Pikula w krakowskiej Akademii Muzycznej. Obecnie kontynuuje naukę w austriackim Grazu. 
 
Krzysztof Dziurbiel miał 7 lat, gdy w 2000 roku oglądał w telewizji Konkurs im. Fryderyka Chopina i zapragnął grać. Jego sąsiadka Maria Wołczek, wykładała w opolskiej Szkole Muzycznej. Sprawdziła słuch, poczucie rytmu oraz zachęciła do grania. Pod jej okiem uczył się czytania nut. Nie miał pianina, rodzice kupili mu je dopiero, gdy był w trzeciej klasie. Do tego czasu korzystał z instrumentu, który udostępniała mu sąsiadka. Gdy wyjeżdżała, zostawiała chłopcu klucz, aby mógł ćwiczyć. Często grał w rękawiczkach, bo pomieszczenie nie było opalone. 
   Rodzice nie naciskali, aby grał. Sam chciał zostać pianistą i poprosił ich o zapisanie do Szkoły Muzycznej w Krynicy - Zdroju. Kandydatów do szkoły przesłuchiwała mgr Danuta Jarząbek, która od razu zauważyła chłopca. Wiedziała, że ma przed sobą wielki talent! Krzyś zdał egzamin na pierwszym miejscu. 
   Naszedł wrzesień, a najlepszy ze zdających nie zgłosił się do szkoły. W październiku jest konferencja, na której nauczyciele podsumowują pierwszy szkolny miesiąc i robią statystyki uczniów. Zaniepokojona Danuta Jarząbek wykręciła numer do rodziców chłopca. Okazało się, że dzwonili oni do szkoły.
    Krzysztof pamięta to wydarzenie. Stał przy telefonie, gdy mama powiedziała mu, że się nie dostał.  Ale była to pomyłka. Ktoś, kto przedstawił się jako kierownik szkoły, źle odczytał listę przyjętych. Następnego dnia w szkole pojawili się rodzice z Krzysiem. Pieczę nad nim przejęła Danuta Jarząbek, która stała się trochę jego drugą mamą. Wyszukała pianino w dobrym stanie, aby nie musiał chodzić po nocy do nieopalonego mieszkania sąsiadki. 
    Krzyś miał osiem lat, musiał przerobić program pierwszej i drugiej klasy w jednym roku. Chodziło o to, aby w tym samym czasie ukończył liceum i edukację muzyczną. Był bardzo skupionym uczniem i świetnie czytał nuty. Do tego należy dodać wrodzoną skromność i solidność przy pracy, więc jego edukacja postępowała bardzo szybko.
    Od najmłodszych był zapraszany na uroczystości i święta narodowe, dzięki temu nauczył się pokonywać tremę. Pamięta swój pierwszy występ w Pijalni Głównej. Podczas koncertu szkolnego grał etiudkę Rowley`a Aleca „Mały Chińczyk”.
  Każdego roku uczestniczył w letnich warsztatach. Uczył się grania, ale i zachowania na estradzie, ukłonów. Uczył się też improwizacji - komponowania na fortepianie. To, co stworzył prezentował następnie na koncertach dla publiczności. Profesor Maria Grzebalska, która prowadziła kursy potrafiła stworzyć atmosferę pracy z regularnymi lekcjami i dyscypliną.  Ale wyrósł z warsztatów i poszedł inną drogą.
   Aby rzetelnie odczytać tekst utworu dociera do dobrych zapisów nutowych. Nuty etiud Rachmaninowa sprowadzał aż z Anglii. Kiedy inni mieli wakacje lub ferie - on ćwiczył. Kiedyś miał lekcje nawet w Wielki Piątek. Obudzony w środku nocy potrafi grać poloneza Chopina. 
   Krzysztof studiował w klasie fortepianu prof. Andrzeja Pikula w krakowskiej Akademii Muzycznej.  Obecnie kontynuuje muzyczną edukację w austriackim Grazu. 

Małgorzata Kareńska fot. aut. 

Autor: Małgorzata Kareńska

Komentarze


Brak komentarzy - Badź pierwszy!!!
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica