Specjalnie dla MTV24.TV : MAŁGORZATA KAPUŚCIAK: Ambicje bywają zdradliwe!

Specjalnie dla MTV24.TV : MAŁGORZATA KAPUŚCIAK: Ambicje bywają zdradliwe!
MAŁGORZATA KAPUŚCIAK: Ambicje bywają zdradliwe!


Młoda, zdolna, ambitna. Od niedawna związana z zaprzyjaźnioną z naszą redakcją Agencją PR I.D.MEDIA – Małgorzata Kapuściak. Kobieta, która udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych. W ekskluzywnym wywiadzie dla MTV24.TV zdradza swoje plany na 2018 rok.



Skąd pomysł na wydanie własnej książki i to w tak młodym wieku?

O wydaniu książki myślałam już od kilku lat. Te myśli były bardziej marzeniem, które wydawały mi się nierealne do zrealizowania. Dodatkowo nie wiedziałam o czym miałabym napisać. Któregoś pięknego dnia poznałam pewną osobę, która po wysłuchaniu moich ciekawych historii życia stwierdziła: „Ty jesteś jak taki motyl. Barwny i pełen życia. Teraz już jesteś na tyle pewna siebie, że możesz latać wysoko. Mogłabyś napisać książkę, masz takie ciekawe przeżycia na swoim koncie. Mogłabym Cię słuchać godzinami. Czytać także”.

I właśnie po tym spotkaniu narodziło się wszystko. Wróciłam do domu, zaczęłam rozwijać temat motyla i pisać – każdego dnia, bez wytchnienia. Przez pierwsze 3 tygodnie powstało 80% „Dziewczyny w trampkach”. To był dla mnie szaleńczy czas, w którym poczułam czym jest prawdziwa pasja i zatraciłam się w niej.

Kiedy przyjechałam do moich rodziców (po ponad 3 tygodniach) położyłam im na stole moje robocze zapiski i powiedziałam: „ Chyba napisałam książkę… Trzeba będzie ją wydać”. Ich wyraz twarzy był bezcenny. Wtedy jeszcze nie wiedziałam czy mam szukać wydawcę czy zmierzyć się z self – publishingiem, który wydawał się nie na moje siły. Jednak dzięki Michałowi Szafrańskiemu, który na swoim blogu przedstawił całą swoją drogę do wydania „FinansowegoNinja”, podjęłam to wyzwanie – wydałam książkę samodzielnie. W tamtym momencie sama w to nie wierzyłam, ale pół roku później była już w moich rękach, dokładnie 21 marca.

Muszę przyznać, że wielokrotnie słyszałam prośby o spisaniu moich przeżyć, przemyśleń i puszczenie tego w świat – widocznie w tamtym momencie nie byłam na to gotowa, nie dojrzałam do takiego ryzyka i przygody życia 

Długo czekałam na ten moment – chwilę odniesienia prawdziwego SUKCESU. Bo dla mnie SUKCES to stworzenie czegoś własnego od A do Z i Dziewczyna w trampkach jako całokształt właśnie tym jest.

Jeśli chodzi o mój wiek… Myślę, że 28 lat na takie rewolucje życia, jakie zapoczątkowałam wydaniem książki to chyba w sam raz.

Dziękuję za komplement. Czasami przy mojej młodzieży czuję się już troszkę staro, tym bardziej kiedy mówią: „Ma pani 28lat?Serio? Ale dużo….”.



Kto jest odbiorcą "Dziewczyny w trampkach", czy tylko młodzież?

Początkowo myślałam, że moją grupą docelową będą czytelnicy w wieku 13-30 lat, w szczególności kobiety. To jednak się zmieniło, kiedy moja książka została przeczytana przez osoby starsze, czyli mamy nastolatków, trenera rozwoju osobistego, mężczyzn ( i to nie tylko z mojego najbliższego otoczenia).

To dało mi potwierdzenie, że praktycznie każdy może w niej odnaleźć coś dla siebie.

Rodzice dzięki moim przeżyciom mogą inaczej spojrzeć na świat dorastających dzieci, a dziadkowie powrócić pięknych wspomnień.



Jakie założenia przyświecały Ci przy pisaniu książki? Jej główny cel?

Celem „Dziewczyny w trampkach” jest ujawnienie prawdziwej drogi do sukcesu i udowodnienie, że wszystko czego zapragniesz jest możliwe do zrealizowania.
Młodzież coraz częściej chce upodobnić się do celebrytów, swoich sportowych idoli, ludzi sukcesu znanych nam z pierwszych stron gazet lub z rzeszą fanów w social mediach. W tym kreowaniu SIEBIE zapominają jednak kim tak naprawdę są i to jest przykre. Dziewczyna w trampkach ukazuje w swojej historii autentyczność i oryginalność w każdym calu. To właśnie staje się jej przepustką do świata, o którym marzyła i w którym w końcu czuje się spełniona.
Nie bez powodu ta książka jest powieścią o rozwoju osobistym, nazywana także poradnikiem życia. Każdy czytelnik biorąc „Dziewczynę w trampkach” do ręki może odnaleźć w niej motywację, inspirację do działania, odszukać w niej odpowiedzi na nurtujące go pytania odnośnie swojej osoby. Przede wszystkim ta historia opowiada o osobie z małej miejscowości, której rodzice nie dali listy kontaktów do wpływowych ludzi i milionów na koncie. Wszystko, co osiągnęła i stworzyła to jedynie jej ciężka praca oraz bezustanna walka, w której zwycięża.

Pamiętam, jak zadzwoniła do mnie pani bibliotekarka z jednej ze szkół, w których miałam wykłady, i powiedziała: „Małgoniu, ta książka jest piękna. Tyle w niej uczuć, emocji, wartości. Jeżeli ona dotrze do młodzieży to ja już nie wiem, co może do nich dotrzeć…”.

Ta książka miała dać szansę czytelnikom spojrzeć na świat innymi oczami, aby w końcu nabrali wiary w swoje możliwości, zawzięcie walczyli z przeciwnościami losu i bezustannie dążyli do sukcesu, ciesząc się z ŻYCIA i doceniając to, co mają tuż obok.

Warto w życiu ryzykować?

Pewnie, zawsze powtarzam: „Bez ryzyka nie ma zabawy” i „Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”.

Moja Dziewczyna w trampkach była największym ryzykiem w moim życiu, ale i jest największą wygraną! Kiedy o mały włos nie straciłam życia na autostradzie wracając z pracy, przewartościowałam wszystko i zbudowałam swój ŚWIAT na nowo. Doceniłam prawdziwych ludzi, jakich mam obok siebie (kiedyś było ich ponad 10, teraz to max. 5 osób – oprócz rodziny). Wkroczyłam w nieznane, które pozwoliło mi zbudować życie o jakim marzyłam – szczęśliwe i spełnione.

W życiu warto postawić wszystko na jedną kartę, ale tylko wtedy, gdy czujesz, że to jest to!

Jak Twoim zdaniem zbudować poczucie własnej wartości wśród młodych ludzi? Znasz jakieś skuteczne sposoby?

Jak ja sobie z tym radzę…? Przede wszystkim WIERZĘ i doceniam moje małe kroki, które pomagają mi zrealizować te większe. Następnie otaczam się ludźmi, którzy są pozytywni, otwarci na świat i jego możliwości. Ważne jest też to, aby rozmawiać z innymi, a nie zamykać się w sobie. Niekiedy to co jest niewidoczne dla nas samych, jest zauważalne przez innych jako efekt WOW. Wtedy jest to dla nas motywacja do dalszego działania. Każdy z nas jest inny, ma swoje zdolności i wyróżnia się z tłumu – ale musi to dostrzec w sobie i doceniać. Wtedy jego poczucie własnej wartości będzie wzrastać, a przy jego spadku warto wziąć dowód sukcesu do ręki i pomyśleć: „Udało mi się, dokonałam/-em tego. To moja ciężka praca. Stać mnie na jeszcze więcej”. Podnieść głowę przed siebie i iść z uśmiechem na twarzy jeszcze dalej niż dotychczas (mając na myśli swoje cele).

Ale muszę też przyznać, że ja też ciągle jeszcze szukam nowych sposobów, które pomogą mi budować poczucie własnej wartości 

Czy zbyt wielkie ambicje bywają zdradliwe? Wciąż wiele osób wyznacza sobie mało realne cele do których goni, często nie zdając sobie sprawy, że życie pisze inne scenariusze i pewnych spraw nie jesteśmy w stanie zrobić, załatwić, ominąć.

Ambicje bywają zdradliwe i przekonałam się o tym nieraz. Kiedy byłam młodsza nie dość, że byłam niecierpliwa to jeszcze potrafiłam dramatyzować i odbierać wszystko w czarnych barwach, gdy tylko coś nie szło tak, jak trzeba. Teraz patrzę na to już zupełnie inaczej…
Wyznaczając sobie cel i drogę w kierunku jego osiągnięcia podejmujemy już bardzo ważny pierwszy krok, jakim jest DECYZJA. Wyjście ze strefy komfortu jest bardzo trudne i nie każdego na to stać. Następnie zmierzając wyznaczoną drogą nawet jeżeli coś nie pójdzie po naszej myśli, to i tak jesteśmy już dalej niż na starcie. Kolejny plus. Dodatkowo dochodzą porażki, nowe przeżycia, znajomości i w efekcie może się okazać, że mimo tego iż nie doszliśmy do celu to między czasie narodził się już nowy - inny i może ważniejszy dla nas, a oprócz tego zebraliśmy masę nowych doświadczeń, które pozwoliły zbudować w nas siłę i motywację do działania.

Pamiętam, jak w grudniu zeszłego roku zaczęłam się starać o sponsoring na wydanie mojej książki. Napisałam list, przygotowałam informatory i recenzję „Dziewczyny w trampkach”, upiekłam pierniki w kształcie motyla – pierwszy raz i to ponad 100 sztuk. Siedziałam nad tym nocami – zaadresowałam ponad 100 kopert do firm, fundacji, stowarzyszeń. Myślałam, że to dobry moment na takie działania, tym bardziej, że zbliżały się Święta i wiele firm udzielało się charytatywnie. Czekałam miesiąc na odpowiedź i nic… Z tych ponad 100 firm odezwało się jedynie kilka. Jedna Fundacja odpisała do mnie dzień przed Wigilią (i to z nimi działam do dziś), kolejne maile przyszły z podziękowaniem, ale z negatywną odpowiedzią. Byłam załamana taką statystyką. Skrzydła mi opadły, płakałam wiele nocy w poduszkę… Miałam poczucie, że to co stworzyłam nie ma sensu, przecież ludzie we mnie nie uwierzyli. Podramatyzowałam trochę, wypłakałam emocje i co najważniejsze NIE PODDAŁAM SIĘ. Po kilkunastu dniach wymyśliłam crowdfunding i platformę polak potrafi.pl . Tam osiągnęłam sukces, zebrałam całą kwotę na wydruk i 21 marca odebrałam książkę z drukarni.

Dlatego wiem na swoim przykładzie, że nawet jeżeli w tym momencie nie uda nam się czegoś osiągnąć to znaczy, że:
- albo moment nie jest odpowiedni
- albo nie dojrzeliśmy jeszcze do tego
- albo musimy się więcej jeszcze nauczyć, aby kolejnym razem poszło nam bez problemu
- albo los ma dla nas lepsze rozwiązanie
W każdej takiej sytuacji warto na nią spojrzeć z dwóch stron: dlaczego i co nam dało takie podsumowanie. Porażki uczą najwięcej – to jest też klucz do sukcesu.

Życie jest jedną wielką zagadką, która potrafi niesamowicie nas zaskoczyć – o tym musimy zawsze pamiętać!


Wiemy, że działasz mocno z wykładami motywacyjnymi w szkołach. Co daje Ci bezpośredni kontakt z młodzieżą i czy faktycznie młodzi ludzie otwarci są na słuchanie swoich rówieśników?

Tak, praca z młodzieżą daje mi niesamowicie dużo energii, motywacji do jeszcze większych działań z nimi. Kiedy stoję przed nimi i rozmawiamy na forum o życiu, celach, pasji i ich drodze, czuję, jakbym cofnęła się w czasie… Ja kiedyś też byłam zagubiona, niepewna tego, co czego dążę. Takie przeżycia pozwoliły mi jeszcze bardziej zrozumieć świat, w jakim obecnie żyje nasza młodzież – nieograniczonych możliwości, które niekiedy stają się aż za duże.

Tak, jak już wspomniałam – młodzież boi się ujawnić swoją autentyczność. Woli upodobnić się do innych, bo myśli, że jego oryginalność może być nieakceptowana przez otoczenie, no i przede wszystkim obawia się hejtu.

To taki paradoks – każdy z nich chce coś osiągnąć, a boi się wyróżnić z tłumu.

Mój projekt „Rozwiń w sobie motyla” jest podzielony na wykłady motywacyjne i warsztaty. Na wykładach, czyli pierwszym spotkaniu poznawczym, mało kto się odzywa. Niekiedy nawet nie odpowiadają na moje pytania. Często mnie obserwują z takim wyrazem twarzy, że aż obawiam co mają w myślach. Dopiero przeglądając ankiety, które wypełniają na zakończenie zajęć, widzę, jak bardzo są im potrzebne takiego typu zajęcia. Po każdych odwiedzinach dostaję od młodzieży dziesiątki wiadomości na Facebook’u z podziękowaniami za przybycie.

Natomiast na warsztatach jest już inaczej. Po pierwsze już się znamy, więc relacje sąwobodniejsze. Dodatkowo wiedzą, że jestem normalną dziewczyną, która doskonale rozumie ich świat i problemy, dlatego nie boją się aktywności.
Oprócz tego pracujemy nad ich odwagą, budujemy razem drogę do sukcesu - krok po kroku, omawiamy dylematy, z jakimi się spotykają.

I to właśnie na tym drugim spotkaniu z nimi widać, że oni siebie słuchają, z zaangażowaniem wykonują zadania i nie skupiają się na smart fonach.

Moim kluczem, aby do nich dotrzeć, jest autentyczność, wiek, który daje mi możliwość lepiej ich zrozumieć, no i swoboda w komunikacji, w której pomocne są trampki.



Plany na 2018 rok?

Ambitne i wymagające dużo ciężkiej pracy. Od stycznia ruszam w Polskę z projektem. Mam nadzieję, że w szkołach spotkam się już z większą otwartością na tego typu zajęcia, tym bardziej, że „Rozwiń w sobie motyla” wspiera program rządowy Narodowy Rozwój Czytelnictwa. Dodatkowo chciałabym rozpocząć współpracę z Profilaktyką Policyjną w ramach projektu „Dwie strony sieci”. Nasze założenia doskonale siebie uzupełniają i myślę, że jest to także ciekawy sposób na pracę z bardziej wymagającą młodzieżą. Oprócz tego jako barwny motyl chciałabym aktywnie uczestniczyć w wydarzeniach związanych z rozwojem osobistym młodych ludzi. Marzy mi się także współpraca z firmą sportową i wspólne eventy, w których uczestnicy będą zmierzać w trampkach w kierunku marzeń. Ale najważniejszym celem jest uzyskanie tytułu bestsellera „Dziewczyny w trampkach”. To jedno z moich marzeń.

Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Bąk

Opracował : One Media Group dla MTV24.TV
Współpraca Ilona Adamska

Autor: ik. tv

Komentarze


Brak komentarzy - Badź pierwszy!!!
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica