Specjalnie dla MTV24,TV : LEON VOCI, - rozmawia Ilona Adamska

Specjalnie dla MTV24,TV : LEON VOCI, - rozmawia  Ilona Adamska
Leon Voci:
Najważniejszą rzeczą dla nas jest dać ludziom radość

Niektórzy twierdzą, że muzyka operowa jest nudna i nieciekawa. LeonVociprzeczą tym stereotypom, bowiem na ich koncertach publiczność śpiewa i tańczy razem z nimi. W czym tkwi ich fenomen?

Ilona Adamska:
LeonVoci w tłumaczeniu z języka włoskiego oraz hiszpańskiego oznacza „głosy lwów” lub „głosy Lwowa”.Skąd pomysł na nazwę zespołu?

Nazar: Ludzie mówią: „Jak nazwiesz statek, tak płynie!”. Idea nazwy naszej grupy wyszła ode mnie. W dzisiejszych czasach jest wielu artystów, którzy cieszą się dużym powodzeniem wśród swoich fanów,ale zauważyłem, że jest bardzo niewielu, którzy wyróżniają się dobrym głosem. Ktoś tańczy, ktoś pięknie prezentuje się na scenie, jeszcze inni skupiają się na rytmie piosenek. W zespole LeonVoci nasze głosy dane nam są odBoga, ale również my sami zainwestowaliśmy dużo pracy, żeby były dobre. Śpiewamy w różnych językach, więc w nazwie połączyłem dwa języki: włoski i hiszpański. Wszyscy mieszkamy w pięknym mieście Lwów i tak bardzo go kochamy, więc nazwaGłosy Lwowa. Wszyscy mamy wewnętrzną siłę i wolę, dlatego „głos lwa”. Uwielbiam, gdy jest wybór.

Popularyzujecie muzykę klasyczną przez śpiew operowy na współczesną manierę. Szufladkujecie jakoś swoich odbiorców? Macie sprecyzowaną grupę docelową, do której chcecie trafić ze swoją muzyką?

Andriy: Nie dzielimy naszych słuchaczy na grupy,dlatego postanowiliśmy wykonywać muzykę klasyczną w nowoczesny sposób. Staramy się dotrzeć do jak największej liczby odbiorców i zmienić podejście ludzi do śpiewu operowego, którzy traktują muzykę operową jako coś nudnego lub niedostępnego. Na naszych koncertach widzimy publiczność w każdym wieku.Są kobiety i mężczyźni,a to oznacza, że idziemy w dobrym kierunku. Wierzymy, że wybraliśmy dobry sposób na rozwój naszej grupy.

Czy muzyka klasyczna jest nadal dobra? W Polsce, patrząc na to, co propaguje media i, na przykład, organizatorzy noworocznej nocy – tryumfy świętych – jest lekka, łatwa i niezbyt ambitna dyskoteka. Jak przebić się przez bardziej ambitny repertuar?

Nazar: Muzyka klasyczna jest wieczna. Jest uważana za muzykę ludzi zamożnych i bogatych. Myślę, że najważniejsze w tej muzycesą emocjesłuchacza, gdyowacje są na stojącoi nie pozwalają śpiewakom opery zejść ze sceny. Wiem, że muzyka klasyczna i operowa może wyleczyć różne choroby. Dlatego będziemy promować tę muzykę. Ale jednocześnie dodajemy różne gatunki muzyczne: rock, pop, etno. Niektórzy mówią, że muzyka operowa jest bardzo nudna i nieciekawa. Na koncertach LeonVoci publiczność śpiewa i tańczy z nami. Pod koniec koncertu śpiewamy co najmniej trzy piosenki na bis.

LeonVoci to niezwykle energetyczny kwartet wokalny. Jak doszło do Waszego pierwszego spotkania? Kto wpadł na pomysł założenia zespołu i czy macie swojego lidera?

Roman: Znałem się z Nazarem od kilku lat, ale nie spotykaliśmy się zbyt często, ponieważ dzieliło nas wiele kilometrów.Mieszkaliśmyw innych miastach. Pewnego dnia na Skype zadzwonił Nazar, to była niespodzianka. Powiedział mi o pomyśle stworzeniazespołu i zapytał czy chciałbym dołączyć. Było to dla mnie zaskoczenie, ale iwielka przyjemność, więc od razu zgodziłem się. Dobrze pamiętam naszą pierwszą próbę.Ćwiczyliśmy pierwszy utwór, była to pieśń„Un amore cosigrande”.Wspaniały utwór. Nagraliśmy do niej też teledysk.Liderem zespołu jest Nazar,robi ogromną pracę dla zespołu: uzgadnia koncerty, trasy, repertuar. Każdy z nas w miarę możliwości angażuje się w pracę zespołu: ktoś pisze nuty, ktoś dba o wizerunek i reklamę, a ktoś kupuje bilety na podróż.

Występujecie na Węgrzech, w Niemczech, Polsce. Macie swoje ulubione miejsce, do którego lubicie wracać? Publiczność którego kraju jest według Was najbardziej wymagająca?
Roman: Każde miejsce,w którym występujemy, jest inne i każde miejsce jest na swój sposób piękne. Chce się wracaći śpiewać dla ojczyzny, dla swojego kraju, dla bliskich ludzi, ale jeżelimuszę wybierać z tych trzech krajów, to dla mnie najpiękniejszym miejscem jest Katedra św.Stefana w Budapeszcie.W tej katedrze mieliśmy zaszczyt śpiewać dwa razy.To miejsce jest piękne i wyjątkowe.Śpiewałtam też tenorświatowej sławy Andrea Bocelli. Czy mamy wymagającą publiczność? Publiczność nawet jeślijest wymagająca, to my szybko nawiązujemy kontakt.Na sceniewywołujemy burzę emocji i tymi fajerwerkami emocjonalno-muzycznymidzielimy się z publicznością. To się podoba!

Swój zróżnicowany repertuar po mistrzowsku wykonujeciew językach: francuskim, włoskim, polskim, hiszpańskim, angielskim i ukraińskim... W którym języku najpiękniej brzmią utwory o miłości?
Ihor: Śpiewamy w różnych językach. Każdy język jestpiękny i dobrze brzmi,zwłaszcza gdy jest to piosenka o miłości. Hiszpański i włoski to języknamiętny, zaś bardzo romantycznie i łagodnie można śpiewać po francusku. Ale nasz język ukraiński jest nam najbliższy, gdzie piosenki o miłości zajmują pierwsze miejsce.

Wystąpiliście w polskiej edycji programu „Mam Talent”. Jak wspominacie udział w telewizyjnym show? I czy faktycznie tego typu programy otwierają drogę do muzycznej kariery, dają rozgłos i popularność?
Ihor: Udział w programie „MamTalent” byłpierwszym pokazem tego typu.Byliśmy podekscytowani i szczęśliwi, że mamy szansę zaśpiewać dla tak wielu widzów! Był dla nas ważny, ponieważ zrozumieliśmy, że jest to szansa na zaprezentowanie naszych umiejętności.

Co czuje artysta, który wchodzi na scenę i widzi kilkutysięczną widownię? Jakie uczucia towarzyszą Wam wtedy?

Andriy: Wejście na scenę jest zawsze bardzo emocjonalnym uczuciem, szczególnie jeśli na widownisą tysiące widzów. W takich momentach jako artyści rozumiemy, że wszystkie te osoby są gotowe zaakceptować nasząenergię i emocje, które staramy sięprzekazać przez śpiew. I to jest niesamowite! Chociaż bez względu na to, ilu ludzi jest na sali,zawsze dajemy z siebie wszystko. Tylko wtedy jesteśmy prawdziwymi artystami.

Czy dziś, po tylu latach pracy na scenie, wciąż macie tremę?

Ihor:Oczywiście emocje są obecne zawsze na każdym koncercie.Ale jest to związane z faktem, że chcemy przekazać publiczności to, co brzmi w piosence, którą wykonujemy. Aby publiczność mogła doświadczyć każdej piosenki z nami, musi poczuć emocje, które chcemy przekazać. Trema znika, gdy widzimy szczere uśmiechy i głośny aplauz.

Wielu polskich muzyków, z którymi miałam przyjemność rozmawiać, powiedziało mi, że największym osiągnięciem każdego artysty jest to, by zamieszkać w głowie i w sercu odbiorców. A co dla Was jest najważniejsze?

Nazar: Najważniejszą rzeczą dla nas jest dać ludziom radość. Kiedy widzę, że osoba na koncercie czuje szczęście, wtedy czuję, że nie może być już nic lepszego. Ważne jest dla nasrównież to, że po koncertach ludzie podchodzą i dziękują za naszą szczerość na scenie. Oprócz śpiewu operowego popularyzujemy pieśni ukraińskie. Gdy cudzoziemcy są proszeni o śpiewanie ukraińskich pieśni ludowych, równieżwszystko może się zdarzyć.

Z czym kojarzy Wam się Polska?

Roman: Polskadla mnie stała się już drugim domem, ponieważ dużo czasu spędzamy w tym pięknym kraju. Moja prababcia była Polką.Pamiętam, gdy byłem dzieckiem, oglądałem polską telewizję, bo moja rodzinna wioska znajduje się 25 km od polskiej granicy. Ale najbardziej kocham Polskę za to, że poznałem tutaj swoją żonęi od ponad 2 lat jesteśmy małżeństwem.Polska kojarzy mi siętylko z czymśpięknym.

Plany na najbliższe 5 lat?

Nazar: Chcemy jak najszybciej wydać naszą autorską piosenkę oraz okrążyć Ukrainę, Polskę i cały świat koncertami LEONVOCI. Chcemy dzielić się swoją kreatywnością z milionami ludzi.Prosimy obserwujcienas na naszym kanale na YouTubie, na oficjalnej stronie www.leonvoci.comoraz w różnych serwisach społecznościowych

Rozmawiala  ILONA ADAMSKA 
dla  MTV24.tv / music media press

Autor: ik. tv

Komentarze


Brak komentarzy - Badź pierwszy!!!
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica