"Miał w sobie tyle charyzmy" - Ronnie Tutt wspomina Elvisa Presley'a w 83.rocznicę urodzin artysty

"Miał w sobie tyle charyzmy" - Ronnie Tutt wspomina Elvisa Presley'a w 83.rocznicę urodzin artysty
 "Miał w sobie tyle charyzmy..."
Ronnie Tutt wspomina Elvisa Presley'a w 83.rocznicę urodzin artysty
 
Rozmawiał: Mariusz Ogiegło

Planuję wiele zmian. Nie można robić tego samego rok w rok. Minęło już sporo czasu od kiedy robiłem zawodowo coś innego poza występowaniem w filmach i nagrywaniem płyt. Od teraz nie chcę kręcić aż tylu filmów – prawie trzy rocznie. Niedługo ruszę w trasę”, powiedział Elvis Presley w 1968 roku.
Rok później wrócił do występów na żywo po blisko siedmioletniej przerwie, którą w całości wypełniły występy w hollywoodzkich produkcjach – najczęściej niezbyt wysokiej klasy komediach romantycznych. Na miejsce jego wielkiego powrotu wybrano nowo otwarty International Hotel w Las Vegas. Pierwszej nocy, 31 lipca 1969 roku, artyście na scenie towarzyszył zupełnie nowy zespół na którego czele stanął jeden z najlepszych gitarzystów studyjnych, James Burton.
Na klawiszach zagrał Larry Muchoberac, na gitarze rytmicznej John Wilkinson a na perkusji Ronnie Tutt (zdjęcie z autografem z prywatnej kolekcji Mariusza Ogiegło).
O to jak dzisiaj wspomina tą historyczną noc w Las Vegas i współpracę z Elvisem Presley'em miałem przyjemność zapytać słynnego bębniarza kilka dni temu.
Dzisiaj, z okazji 83.rocznicy urodzin Elvisa i zbliżającego się koncertu muzyków słynnego TCB Band w warszawskim Teatrze Palladium (15 stycznia br, godz.20:00) prezentuję Wam zapis tej rozmowy.
 
Zanim zaczniemy rozmawiać o Elvisie proszę powiedz mi skąd u Ciebie wzięło się zainteresowanie muzyką? Jakiego rodzaju muzyki słuchałeś dorastając? Kiedy zdecydowałeś, że muzyka (gra na perkusji) to jest ta rzecz, którą chcesz robić przez całe życie?
Muzyka z telewizji, radia czy filmu zawsze była ważną częścią naszej rodziny. Początkowo grałem na trąbce, aż do wieku gimnazjalnego a następnie zainteresowałem się perkusją. To wówczas zdecydowałem, że granie na tym instrumencie i
 śpiewanie było tym co chciałem robić.
W jaki sposób trafiłeś na przesłuchania do nowego zespołu Elvisa? Przeczytałem gdzieś, że na przesłuchania poleciałeś... z własnym zestawem perkusyjnym? To prawda? Jak wyglądały te przesłuchania (pamiętasz jaki utwór grałeś)? Pamiętasz innych perkusistów, którzy pretendowali do roli perkusisty w zespole Elvisa?
Poproszono mnie bym wziął udział w przesłuchaniach w Los Angeles. Musiałem więc lecieć na nie z własnym zestawem perkusyjnym. Na miejscu jakiś inny perkusista zapytał mnie czy mógłby z niego skorzystać zanim zagram.
Nie pamiętam jakie utwory lub piosenki zagraliśmy ale nie muszę mówić, że zostałem wybrany z powodu naszej niewyjaśnionej komunikacji między sobą (między Ronniem a Elvisem, przyp.autor). Miał tak wiele charyzmy!
Twój pierwszy koncert z Elvisem był jednocześnie jego wielkim powrotem do występów na żywo po ośmioletniej przerwie którą wypełniły występy w hollywoodzkich filmach. Jak wspominasz ten koncert?
Koncert otwierający (tzw. Opening Night, przyp.autor) był niesamowity bo Elvis miał tak wiele do udowodnienia. Wszyscy daliśmy wtedy z siebie tyle ile tylko mogliśmy. 
Jak określiłbyś swoją relację łączącą Cię z Elvisem. To była czysto zawodowa relacja? Byliście przyjaciółmi?
Nasze relacje nie były czysto zawodowe. Wiele razy rozmawialiśmy także na tematy osobiste, o różnych sytuacjach, problemach...
Wielokrotnie pracowałeś z Elvisem w studiu nagraniowym ale chyba najciekawszą sesją (choćby ze względu na miejsce w jakim się odbyła) była ta z roku 1976. Odbyła się w Graceland, posiadłości Elvisa w po
koju zwanym Jungle Room. To była jednocześnie ostatnia sesja nagraniowa Elvisa. Jakie to było doświadczenie? Jak wspominasz te sesje? Czy Jungle Room spełniał wymogi profesjonalnego studia nagraniowego? Jak pracowało się z Elvisem u... Elvisa w domu?
Te sesje zostały zorganizowane żeby zapewnić Elvisowi komfort w studiu. Nie ze względu na jakość dźwięku etc.
Pozostańmy jeszcze na chwilę przy temacie ostatnich sesji nagraniowych. Spotkałem się kiedyś z opinią, że zarejestrowane w Jungle Room przeboje “Moody Blue” czy “Way Down” pokazują, że Elvis szukał nowego brzmienia / nowego kierunku. Jaki rodzaj muzyki Elvis, Twoim zdaniem, nagrywałby gdyby nie zmarł 16 sierpnia 1977 roku ? Pozostałby wierny muzyce przy której dorastał I która go ukierunkowała (blues / gospel / country) czy szukałby nowego brzmienia I podążał za nowymi trendami? Co Elvis nagrywałby dzisiaj gdyby żył?
Myślę, że śpiewałby współczesny gospel.
Nie zagrałeś z Elvisem podczas jego finałowego koncertu 26 czerwca 1977 roku. Zastąpił Cię wówczas Larry Londin? Co się stało?
Ojciec mojej żony musiał udać się na operację serca, której mógł nie przeżyć. Nieoczekiwanie przetrwał ją. Kiedy powiedziałem o tym Elvisowi, spojrzał na mnie z całą szczerością i powiedział - „rodzina jest zawsze na pierwszym miejscu”. Wyjechałem więc i wróciłem do domu żeby być przy mojej żonie.
Ronnie, dziękuję Ci za Twój czas i Twoje wspaniałe wspomnienia. Do zobaczenia w Warszawie za kilka dni.
* Pełny zapis rozmowy publikue portal INTERIA.PL
 
Ronnie Tutt, James Burton, Glen D. Hardin czyli członkowie legendarnej grupy TCB Band zagrają jedyny koncert w Polsce już w najbliższy poniedziałek, 15 stycznia 2018 roku o godzinie 20:00 w warszawskim Teatrze Palladium.
Bilety wciąż do nabycia na stronie www.eventim.pl

 

 




 
Autor: Mariusz Ogiegło
Źródła: www.elvispromisedland.pl

Komentarze


Brak komentarzy - Badź pierwszy!!!
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica