Danuta Szaflarska odebrała Złote Berło - za artystyczny kunszt.

Danuta Szaflarska odebrała Złote Berło - za artystyczny kunszt.
Na scenie Teatru Narodowego w Warszawie (25 listopada) Danuta Szaflarska, odebrała Złote Berło, nagrodę przyznaną przez Fundację Kultury Polskiej. Na widowni zasiedli: Beata Tyszkiewicz, Janusz Gajos, Ignacy Gogolewski, Olgierd Łukaszewicz i Marta Lipińska.

W uzasadnieniu przyznania nagrody kapituła jury pod przewodnictwem Beaty Tyszkiewicz napisała: „Za wieloletni, najwyższej próby kunszt aktorstwa scenicznego i ekranowego, stanowiący arkę przymierza między pokoleniami i tradycjami tej sztuki, a teraźniejszym jej duchem i obliczem”. Nagroda ufundowana przez Bank Millennium wyniosła 110 tys. zł. Dodatkową kwotę w wys. 11 tys. zł, którą dysponowała laureatka i Małe Berło” przyznano nowosądeckiemu Teatrowi Robotniczemu im. Bolesława Barbackiego.
  Przy okazji przypomniano drogę artystyczną Danuty Szaflarskiej, jej głośne role filmowe i teatralne. Począwszy od „Zakazanych piosenek” i „Skarbu”, aż do dzieła z ostatnich lat - „Faustynę”, „Pokłosie”, „Pora umierać”, „Janosik. Prawdziwa historia”. - "Wrażam uznanie i podziw dla Pani identyfikacji z Nowym Sączem i Sądecczyzną. Jesteśmy dumni, że mamy w naszym gronie tak wybitną reprezentantkę Ziemi Sądeckiej, która na każdym kroku i przez wiele lat działalności artystycznej podkreśla przywiązanie do rodzinnych stron. Gratuluję, życzę zdrowia i wielu sił twórczych. Ad multos annos, Pani Danuto!"- mówił Jerzy Gwiżdż, wiceprezydent Nowego Sącza.
   Mimo sędziwego wieku Danuta Szaflarska (w lutym 2014 roku kończy 99 lat!) dzielnie dzierżyła berło. Wspominała między innymi pierwsze spotkanie ze sceną - "Przed wojną, Bolesław Barbacki był moim nauczycielem rysunków w prywatnym gimnazjum żeńskim, które znajdowało się przy Plantach. Pewnego dnia - wbrew zwyczajowi - poprosił, abym pacierz odmówiła sama, a nie z klasą. Musiała mu się spodobać moja modlitewna deklamacja, bo powiedział, żebym zgłosiła się na próby w prowadzonym przez niego teatrze amatorskim. I tak debiutowałam. Pierwszą moją rolą był epizod w „Holsztyńskim” Słowackiego, grałam tam małego chłopczyka Michasia. Potem wystąpiłam w „Weselu” Wyspiańskiego. To był teatr amatorski, ale na bardzo wysokim poziomie. Bardzo mi miło, że taki teatr w Nowym Sączu istnieje po dziś dzień i mogę go wesprzeć…". 
  Przywoływała w pamięci przyjaciół ze szkolnej ławy (Witolda Rowickiego, Marię Zubkową, Czesławę Koterbę, Danutę Borowczyk, Marię Ladenberger, Józefa Lenartowicza), a także sąsiadów i nauczycieli (Marię Hebenstreitówną, Marię Flisówną, Józefa Bogusza). Pytała o znajomych z Kosarzysk i Starego Sącza, gdzie jej dziadek - zegarmistrz naprawiał zegar na wieży klasztoru Klarysek.  Aktorka obejrzała też pierwszy numer miesięcznika „Film” z 1946 roku, w którym znalazła się na okładce. 
 
oprac. (MK) fot. UM Nowy Sacz.

Autor: Małgorzata Kareńska
Źródła: UM Nowy Sącz

Komentarze


Brak komentarzy - Badź pierwszy!!!
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica