Na krynicki deptak zajechały Volkswageny „Garbusy”

Na krynicki deptak zajechały Volkswageny "Garbusy"
Zlot organizowany przez Klub Sądecki Garbusów. Nieformalne zrzeszenie zrzesza miłośników starych garbusów i transporterów z Nowego Sącza i okolic, także z okolic Limanowej i działa prężnie.

Ten dzisiejszy zlot jest otwarciem sezonu ale jest jeszcze drugi zlot na zakończenie sezonu. Zlot kończący sezon odbędzie się w Gołkowicach Dolnych w m-cu październiku. Rok w rok spotykają się miłośnicy Volkswagenów „Garbusów”. Razem wyjeżdżają, razem paradują. Jest to cykliczna impreza o tym wie już cała Polska. Ludzie zjeżdżają się ze wszystkich stron a nawet z Węgier i Słowacji”.

Piotr Woźniak organizator zlotu powiedział:

Jesteśmy tu na krynickim Deptaku w ramach Sądeckiego Zlotu Garbusów. IV Edycja przywiozła nas właśnie tutaj. Stacjonujemy od piątku do niedzieli w Piwnicznej. W ramach parady pojechaliśmy sobie Doliną Popradu do Krynicy-Zdroju. Poprzednia edycja odbyła się w Bartkowie nad jeziorem Rożnowskim”.

„Samochody Volkswagen „Garbus”, to auta chłodzone powietrzem. Mają silnik umieszczony z tyłu. Samochody bardzo wdzięczne, piękne, wszędzie nas dowiozą. My jesteśmy wszyscy w nich zakochani. Auto wzbudza naprawdę pozytywne emocje wśród ludzi, przechodniów. Każdy się uśmiecha, każdy macha. Często ludzie zatrzymują się na ulicach i pytają. Jaki rocznik? Jaka pojemność silnika? Jeśli się o nie dba to auta niezawodne, zawiozą nas wszędzie”.

„ Pierwsze jak zrobiłem prawo jazdy to zacząłem rozglądać się za jakimś samochodem. Chciałem aby to był właśnie jakiś stary samochód, żeby wzbudzał wśród ludzi emocje, żeby się podobał. Było wiele samochodów do kupienia ale garbus był w zasięgu cenowym. Więc wybór padł na garbusa rocznik 1983. Przeszedł gruntowny remont. Zmieniał swoje wcielenia bo wcześniej był pomarańczowy, teraz dwa lata temu został przemalowany. Później trafił się kolejny i jeszcze dwa. Tych aut trochę się przewijało się przez moje ręce. Wszystkie jeździły, część została sprzedana. Sprzedał człowiek jednego, kupił drugiego, żeby było za co remontować i coś porobić przy innym”.

„To nie jest tania zabawka, to jest tzw. studnia bez dna. Ale jak się już coś zrobi to cieszy. Te Auta dzięki nam żyją. Auta nie są tylko na pokaz. Ja nimi jeżdżę codziennie, poza okresem zimowym. Od wiosny do jesieni auto jest w ciągłej eksploatacji. Najdłuższa trasa była do Albanii, do Włocławka, do Jeleniej Góry. Ze spalaniem benzyny jest bardzo różnie. Silnik -1200, pali na trasie poniżej 6 litrów a po miastach od 8 do 10 litrów”.

Sądeckie VW GAR-BUS-Y www.GARBUSY.NET

Andrzej Gulewicz  MTV24
 
Autor: Andrzej Gulewicz

Komentarze


Brak komentarzy - Badź pierwszy!!!
Dodaj komentarz
Główna kolumna
partnerzy:
hej.mielec.pl sacz.in videobeskidy wmediach.pl andre-g.nazwa.pl capital24 krynica