Inauguracja festiwalu – 33. Święto Dzieci Gór
Zespoły jak naczynia
Trombita trzema krótkimi dźwiękami rozpoczyna mszę, a wraz z nią cały tegoroczny, trzydziesty trzeci Festiwal Święto Dzieci Gór. Ksiądz proboszcz Jerzy Jurkiewicz wita wszystkie zespoły, wymieniając kraje, skąd przyjechały i nazwy, czyli jakby po imieniu, bo wszak tak właśnie zostaliśmy tu wszyscy zaproszeni: „po imieniu”.
Ksiądz Stanisław Kowalik, kapelan Festiwalu również słowem własnym przywitał organizatorów i uczestników, a przy tym życzył, co byśmy przeżyli radość, ale i wspomnieli wszystkich, którzy przeszli przez ten Festiwal. Tu szczególnym echem nostalgii rozbrzmiało wspomnienie świętej pamięci Aleksandry Szurmiak-Boguckiej wieloletniej przewodniczącej Rady Artystycznej, niezłomnego strażnika czystości historycznego przekazu.
Odpocznijcie malućko – zaczął homilię ks. Kowalik. Przychodzimy by trwać w dobroci. Bo choć mamy zasiane dobre ziarno, to trza nam cuwać nad tym, co jest wokół nos. Jezus zostawił nam siebie w sakramentach, byśmy dobro, które jest w nas, pokazywali. Dzieci mają to do siebie, że pokazują dobro, gdy patrzymy na ich występy, kamracenie i dzisiejszą modlitwę. W tych obrzędach są elementy walki dobra ze złem. Walki, w której wygrywa dobro. W występach zobaczymy trud. Trza jednak pamiętać, że wysiłki hartują nasze serca. Ksiądz nawiązał również do Małego Księcia, któremu spotykany Lis pokazuje, że Róża Księcia nie jest jak inne, jest najważniejsza na świecie, bo to jest ta jedyna, którą się opiekował i z którą się spierał. Różą naszą są zespoły, dzieciątka z zespołów. Niektórzy oddają całe życie, by oswoić te róże. Przekazują i tradycję, i wiarę… Lis zdradził też prosty sekret o widzeniu sercem, a nie oczami. Nie widzimy ducha tych zespołów, ale widzimy ich piękno i trud. Czas, który ofiarowałeś kwiatowi, sprawia, że jest tak ważny. Ksiądz Stanisław podziękował za czas poświęcony temu, co jest niewidoczne dla oka, ale wyczuwalne dla serca. I jeszcze hołd złożył muzyce, która idzie przez pokolenia od czasów, gdy dzieci były jeszcze nieobute. Ksiądz kapelan zachęcił też do czuwania, chronienia skarbu, który jest w naczyniach, jak mówi Jezus, a naczyniami naszymi są nasze Zespoły.
I teraz dzieci z każdego z tych zespołów, więc w akcie niezwykłej jedności, wypowiadają modlitwę wiernych we wszystkich Festiwalowych językach, a następnie niosą do ołtarza dary, jakby z całego świata. A podczas mszy płyną w odpowiednich miejscach nuty i słowa pieśni. Od zawsze ta msza była jakby współcelebrowana przez uczestników, przez dzieci ze wszystkich gór świata.
***
Gdy się serca uśmiechają
Jak dziwnie plotą się czasem losy słów. Najpierw słowo jest niepotrzebne, więc go nie ma. Potem pojawia się przedmiot, którego nie było wcześniej, więc trzeba go jakoś nazwać. Powstaje wtedy nowy wyraz lub derywat już istniejącego. Przedmiot na razie nie jest specjalnie popularny, więc i niewielu ma świadomość istnienia nowego słowa. A potem dzieje się coś, co sprawia, że słowo staje się powszechne, bo i przedmiot nabiera znaczenia. I niekoniecznie jest to znaczenie obojętne. Może się zdarzyć, że przejmuje ono grozą, gdyż mroczny jest kontekst jego występowania. Takim słowem jest na przykład „dron”. Na szczęście tych urządzeń używa się nie tylko do walki, choć coraz bardziej nam się tak kojarzą. Wciąż można na przykład z drona zrobić zdjęcie lub nakręcić film.
Tak stało się w niedzielne południe. Uczestnicy Święta Dzieci Gór najpierw ustawili się na schodach przed Ratuszem, a następnie zatańczyli w miejscu, gdzie dobrotliwie patrzył na nich nowosądecki pomnik Jana Pawła II. A wszystko to zostało uwiecznione z lotu ptaka czyli z lotu drona.
W Ratuszu – jak zwykle, choć nie jak zawsze, bo rok temu trwał tu zakrojony szeroko remont – spotkali się kierownicy zespołów. Z każdego zespołu była też para dzieci i oczywiście tłumacze. I to jest taka chwila, że tłumacze mają co robić.
Andrzej Zarych, dyrektor MCK SOKÓŁ przywitał wszystkich, a następnie sprawiedliwie udzielał głosu szacownym gościom i gospodarzom Nowego Sącza oraz regionu.
Konsul generalny Gruzji pan Ioseb Khakhaleishvili podziękował organizatorom za tworzenie przyjaźni międzynarodowej wśród dzieci, uznając to za bardzo dobry pomysł. Przyznał również, że dzieci z Gruzji mają pozytywne oczekiwania.
Pani posłanka Barbara Bartuś zwróciła uwagę, że już trzydziesty trzeci raz Nowy Sącz jest stolicą tańca i pięknej tradycji dzieci gór, dzieci z różnych krajów. Pogratulowała tego pięknego i radosnego święta. A że Festiwal jak zwykle zaczął się od mszy świętej, więc możemy być pewni błogosławieństwa Bożego.
Pan Artur Bochenek, wiceprezydent Nowego Sącza przywitał wszystkich w murach Ratusza i w Nowym Sączu. Według pana prezydenta w szacownych murach spotkały się tego dnia umysł i serce Festiwalu. Wyraził radość, że Nowy Sącz pozostanie w każdym dziecku.
Michał Nowak, członek zarządu Powiatu Nowosądeckiego podziękował za zaproszenie, bo już kolejny raz ma zaszczyt uczestniczyć w takim spotkaniu. Uczestnikom życzył zawiązania przyjaźni i wspaniałych wrażeń z Sądecczyzny, mieszkańcom – uczestnictwa w Festiwalu.
Dumę z tegorocznych gospodarzy, czyli zespołu PIĄTKOWIOKI z piątkowej wyraził Stanisław Kuzak, wójt gminy Chełmiec. Podziękował rodzinie państwa Łukasik, którzy już wielopokoleniowo opiekują się zespołem.
Najmniej powiedział Piotr Gąsienica, zastępca dyrektora Andrzeja Zarycha i dyrektor organizacyjny Festiwalu, a powiedział niewiele, bo – cytując jego słowa: „zastępcy nie są od gadania tylko od robienia!”.
W imieniu Rady Artystycznej zgromadzonych gości z całego serca przywitała przewodnicząca Dorota Majerczyk. Jest szczęśliwa z kolejnego spotkania. Uspokoiła uczestników, którzy mogliby czuć respekt wobec tak szacownego grona, mającego oceniać ich występy, że w skład Rady wchodzą ludzie z wiedzą ale i ogromnymi sercami dla dzieci. Przedstawiła również nowego sekretarza rady, panią Martę Smólczyńską. Przywitała tłumaczy, a uczestnikom podziękowała za przywiezienie kawałka ich kultury.
Pan dyrektor przedstawił pozostałych członków rady. W tym roku pod kierownictwem dr Doroty Majerczyk wnikliwie występy zespołów obserwować będą: dr Tomasz Nowak, dr Evgeniya Grancharova, Benedykt Kafel, Baris Kop, Julieta Pavez Pizarro.
Koncerty poprowadzą Hanka Rybka i Patryk Rutkowski, który odpowiada również za reżyserię wydarzenia.
Na zakończenie Małgorzata Łukasik-Kogut w imieniu PIĄTKOWIOKÓW podziękowała za udział w tym szczególnym Święcie. Prowadzony przez nią zespół ma zaszczyt po raz piąty pełnić obowiązki gospodarza Festiwalu. Ich serca uśmiechają się pięknie do organizatorów i przyjaciół z innych zespołów.
***
Klucze znów w rękach dzieci
Wolność to święte słowo. Jedno z najpiękniejszych. To właśnie to słowo zajaśniało niedzielnym popołudniem nad iskrzącym się wszelkimi barwami, roześmianym, roztańczonym, rozśpiewanym korowodem Święta Dzieci Gór. Potem na horyzoncie pojawili się dwaj bojownicy o tę wolność w niełatwej polskiej historii. Jeden walczył o nią słowem, drugi szablą stając na czele zjednoczonych Polaków pochodzących z różnych stanów. Nad tą drogą ku sercu miasta przyjęli również na chwil kilka patronat ci tworzący najświetniejszy czas historii naszego kraju: wielka dynastia i związany z nią nauczyciel.
Kalambur? Rozwiążmy go!
Korowód trzydziestego trzeciego Święta Dzieci Gór ruszył ze Starej Sandecji (rok temu tutaj był jego cel) Aleją Wolności, by na jej końcu (albo początku, zależy jak spojrzymy) skręcić w ulicę Mickiewicza, wielkiego wieszcza czasu zaborów. Potem skręt w lewo. Tej ulicy patronuje Jan Długosz, nauczyciel dzieci Kazimierza Jagiellończyka. Również przy tej ulicy dumnie rozpościera skrzydła Sokół, MCK SOKÓŁ. Przy jego przecudnej urody siedzibie uczestnicy Festiwalu skręcili w lewo, w ulicę Kościuszki, przywódcy insurekcji, w której nie brakowało chłopów dzielnie stających do walki ramię w ramię ze szlachtą. Ostatni odcinek przed wejściem na Rynek korowód przeszedł ulicą Jagiellońską.
Widziałem już 21 koncertów inauguracyjnych. Większość odbyła się tutaj, na rynku pod Ratuszem. Były bardzo podobne. Zawsze parę słów od wyjątkowych gości, przekazanie kluczy do Nowego Sącza, muzyka tych kluczy. W końcu wszystkie zespoły prezentują kilkuminutowy fragment swojego występu głównego. Kiedyś były jeszcze sztuczne ognie.
Tej trzydziestej trzeciej niedzieli było podobnie. Patryk Rutkowski i Hanka Rybka powitali widzów i wchodzące na płytę rynku zespoły. Na scenę weszli przedstawiciele każdego wraz z tablicą i flagą narodową. Pan Andrzej Zarych dyrektor MCK SOKÓŁ i dyrektor główny Festiwalu uroczyście otworzył 33. Święto Dzieci Gór. Krótkie przemowy ważnych osób, a następnie te osoby wręczyły klucze do Nowego Sącza przedstawicielom zespołów. Dzieci symbolicznym uderzeniem kucza o klucz zapoczątkowały oficjalnie swoje kamractwo i przejęły władzę nad Miastem na najbliższe sześć dni.
Na scenie pojawił się dorosły zespół PIĄTKOWIOKI, bo taka też jest tradycja Festiwalu, a po nim wystąpił – co też jest już tradycją, choć znacznie młodszą – Zespół Regionalny im. Bartusia Obrochty BARTUSIE. A wystąpił, co jest właśnie tą tradycją, jako uczestnik zaprzyjaźnionego ze Świętem Festiwalu Folkloru Ziem Górskich.
Potem kolejno na scenie pojawiały się: poniedziałek, wtorek, środa… czyli zespoły, które w te dni będziemy mogli oglądać w hali MOSIRu nad Kamienicą.
Czyli – powiecie – Kamilu, wszystko jako drzewiej bywało! No nie do końca. Ten koncert zapamiętam, bo był pierwszym, który w znacznej swej części odbył się w deszczu. I można na to „pojrzeć w dwójnasób” jak mówi w znakomitym skeczu nieodżałowana Joanna Kołaczkowska: faktycznie padało, było mokro, sporo widzów zrezygnowało, przetrwali najwytrwalsi. Z drugiej strony „tylko” padało. Wokół Sącza szły burze z piorunami, gradobicia, ściany deszczu.
Na koniec prowadzący zdradzili nam, jakie wartości będą przyświecać kolejnym koncertom wieczornym przy Nadbrzeżnej. Patryk i Hanka nie mówili, że to tajemnica, więc przekazuję: w poniedziałek motywem przewodnim będzie „mama”, we wtorek… tak zgadliście – „tata”. Potem „dom”, „miłość”, a na koniec, w piątek to, czego światu tak bardzo brakuje, a co ma być budowane przez dziecięcą przyjaźń na Święcie Dzieci Gór, czyli „pokój”. No i zaczęliśmy się uczyć nowej festiwalowej piosenki dedykowanej na ten rok. Jej słowa też mogę zdradzić:
Dobre nocy moi mili,
Bo juz przysed na nos cas.
I do chałpy trzeba gonić,
Bo mamusia ceko nos.
Śpijmy dobrze cało nocko,
Niek nos strzegą tyz janioły,
Bo sie jutro znów widzomy
I na Ciebie tu cekomy!
Dobrej nocy, dobranoc
I ja też mówię, jeśli czytacie te słowa wieczorem: „dobranoc”, jeśli o innej porze dnia… cóż… noc w końcu nadejdzie… Tak jak nadeszła po trzydziestym trzecim koncercie inauguracyjnym Święta Dzieci Gór.
Kamil Cyganik
Andrzej Gulewicz MTV 24
Źródło: MCK Sokół Nowy Sącz



























































