sobota, 6 grudnia, 2025
artykuły

Komunikacja publiczna to życiowy priorytet! Ostatni dzwonek na prawidłowe działania w Krynicy-Zdroju

172views

Krynica-Zdrój 12 listopada 2025r.

Komunikacja publiczna to najważniejsze zagadnienie życia na ziemi. Bez niej nie ma bytu i rozwoju społeczności wiosek, miast, miasteczek czy dużych aglomeracji. To wręcz podstawowy czynnik ludzkiego funkcjonowania.

Życiowy pęd wymusza szybkie i punktualne działania w codzienności każdego bez wyjątku pracownika, ucznia i studenta. A więc podstawą tego obecnego życiowego „menu” jest szybkie dotarcie do celu i szybki powrót do domu, bo tu czekają też różne i niejednokrotnie skomplikowane codzienne obowiązki. Tego wymagają pracodawcy, nauczyciele, profesorowie, tego wymaga organizm ludzki, który też musi odpocząć i zregenerować się do kolejnego dnia.

Można cofnąć się do lat wstecz, do lat kiedy jeździły zaprzęgi konne i dorożki, do lat gdzie ludzie pieszo pokonywali olbrzymie tereny aby gdziekolwiek dotrzeć. Można się cofnąć, ale tylko wspomnieniami, bowiem taki tryb życia w obecnym świecie by nie zadziałał. Sam człowiek wymusza postęp, który jest nieodwracalny, więc musi się do niego dostosować, ale jak widać już nie potrafi, albo po prostu nie chce.

Ten kto spycha zagadnienie komunikacji na ostatnią pozycję wszelkich działań nie ma pojęcia jak szkodzi mieszkańcom w ich normalnym funkcjonowaniu, jak szkodzi miastu, które się wyludnia, z którego uciekają młodzi ludzie, nie widząc w nim dalszego bytu.

Prawidłowo działająca komunikacja to postęp i rozwój każdego bez wyjątku miasta, miejscowości, to szybkie przemieszczanie i szybki powrót, które są w obecnych czasach, dla każdego bez wyjątku na wagę złota.  

Bardzo ważnym czynnikiem w temacie komunikacji są połączenia regionalne i dalekobieżne, zarówno kolejowe jak i autobusowe. Brak takich połączeń uniemożliwia dojazd i wyjazd osobom, które nie posiadają samochodu, z różnych względów: zdrowotnych, finansowych, braku miejsca na codzienne parkowanie, czy wykazujących się nieumiejętnością prowadzenia pojazdu, bądź po prostu nie chcą mieć dodatkowych kłopotów z utrzymaniem samochodu. Ci ludzie stanowią ponad 60% społeczeństwa kraju. Ilość samochodów nie jest żadnym wyznacznikiem, gdyż jedna rodzina posiada kilka samochodów a kolejne rodziny ani jednego. Ilość pojazdów nie przekłada się też w żadnym stopniu na ilość pasażerów korzystających z komunikacji publicznej, kolejowej czy autobusowej. Jeżeli ktoś tak myśli tkwi w wielkim błędzie.

Komunikacja publiczna to bardzo ważne zagadnienie, którego nie należy ignorować. Tam gdzie komunikacja działa prawidłowo ludzie żyją w sposób prawidłowy, cywilizowany. Tam gdzie nie działa jest wykluczeniem z wielu dziedzin życia i spycha daną miejscowość do miana prowincji, odciętą w zupełności od świata, czyli taką do której nie ma jak praktycznie dojechać.

Taką miejscowością stała się niestety Krynica-Zdrój, zwana niegdyś perłą polskich uzdrowisk. Komunikacja publiczna wyparowała stąd już ponad 20 lat temu. Zniknął bezpowrotnie dworzec autobusowy z wszelkimi połączeniami ze światem. Należy zaznaczyć że codziennie dojeżdżają do Krynicy „tylko trzy autobusy” z Krakowa f-my „Szwagropol”, jeden  autobus z Warszawy f-my „Polonus”, a autobus który wjeżdżał przez lata na krynicki dworzec z Łodzi, zawiesił już definitywnie kursy z ostatnim dniem października. Tak to wszystko wygląda. Jest to zupełne wykluczenie komunikacyjne. Brak dworca autobusowego, niezbędnego zaplecza na autobusy jest przyczyną kilkudziesięcioletnich niedomagań komunikacyjnych, uniemożliwiających dojazd turystom i kuracjuszom z innych rejonów kraju. Czy tak to powinno nadal wszystko wyglądać? Należałoby wiedzieć, że nie wszędzie docierają pociągi, w związku z czym sprawnie kursujące autobusy są równie bardzo ważne i potrzebne.  

Jeżeli chodzi o budynek dworca kolejowego, to PKP zamknęło go na „cztery spusty”, pomimo ciągłego ruchu pociągów. Zminimalizowało również ilość połączeń kolejowych. Również nie bez winy są wszelkie władze rządzące tym miastem, Starostwo Powiatowe czy Urząd Marszałkowski gdyż ignorowały problem przez tyle już lat, udając że nic się nie dzieje.

Cywilizowane funkcjonowanie dworca to korzyść obopólna, zarówno dla kolei jak i dla miasta. Tak jest na całym świecie. Niestety miasto nie było i nie jest zainteresowane jak widać napływem turystów tych korzystających z komunikacji publicznej, gdyż nie było zainteresowane przez lata w jakich warunkach wysiadają i w jakich warunkach stąd wyjeżdżają. Wstyd nie wchodzi w rachubę gdyż przezwyciężyły go kilkudziesięcioletnie przyzwyczajenia do nieładu i brudu na tym skrawku należącym do kolei, ale położonym było nie było na terenie miasta Krynica-Zdrój. Z całą stanowczością należy stwierdzić, że dawne PGR-y miały lepszy wygląd. Wszyscy wiedzą jak wygląda od lat krynicki dworzec kolejowy, przy którym działał kiedyś prężnie dworzec autobusowy, więc po prostu omijają to miejsce. Wiedzą  miejscowi i zamiejscowi, że tu nic żywcem nie ma, że nic tu nie działa, pod kątem cywilizowanej obsługi pasażerów.

W Krynicy zawinili w tym zagadnieniu bez wyjątku wszyscy, którzy mieli wpływ na zmianę sytuacji, na zmianę tego problemu. Od zarania dziejów brak w tym mieście perspektywicznego myślenia. Liczy się „tu i teraz”,  a nie to co będzie w przyszłości. No i mamy efekty. Również przez lata pozwalano na zabudowę wszelkich zboczy otaczających Krynicę. A teraz lament i ból głowy bo nie ma którędy poprowadzić obwodnicę, bo korki, bo rondo itd.!

Opowiadania, o tym, że nie można było zmienić sytuacji dworca kolejowego, w sumie jeszcze nie tak dawno własności PKP można włożyć między bajki, dlatego, że nie było żadnej chęci ze strony miasta do podjęcia wspólnego tematu z PKP o rozwiązanie tak drastycznej sytuacji. Natomiast istniała przez lata w powietrzu klauzura, mówiąca o tym że dworzec będzie wykupiony przez miasto, co w efekcie przyczyniło się do braku jakichkolwiek ruchów w kierunku jego remontu przez PKP.  To ostatecznie wstrzymało prace remontowe przez PKP. Skoro PKP wyremontowało i wybudowało aż 12 nowoczesnych dworców kolejowych na wsiach, na trasie w Dolinie Popradu w kierunku Nowego Sącza, zapewne wyremontowałoby w obecnej sytuacji „wielkiego bumu na kolej” również dworzec krynicki.

I tu należy zaznaczyć, że Muszyna wycofała się z wykupu dworca kolejowego, co efekcie spowodowało wymuszenie remontu obiektu przez właściciela PKP z przeznaczeniem go tylko i wyłącznie do obsługi pasażerskiej, czyli do tego do czego taki budynek winien służyć. To nie wszystko bo remont dworca został przesunięty z rezerwowej listy remontowej PKP do listy podstawowej.

Już od lat Krynica winna walczyć o to aby jak najszybciej uruchomić ten obiekt dla pasażerów i gości odwiedzających krynicę. To powinna być wręcz sprawa honoru i pozbycia się wstydu. To głównie miasto winno być zainteresowane tym aby dworzec funkcjonował prawidłowo i to jest oczywiste. Zawsze były i są w dyplomacji odpowiednie naciski, rozmowy i pertraktacje. No cóż, niestety przez tak długi okres, ponad dwudziestoletni, Krynica udawała, że nie widzi problemu, i zamiast otworzyć główną poczekalnię dla pasażerów, choćby w momencie jej dzierżawy wolała tą poczekalnię zamienić na magazyn rupieci gminnych. Tu wyraźnie widać jak wyglądało i wygląda  podejście miasta do komunikacji publicznej, podejście do pasażerów korzystających z tej komunikacji.

Obecnie budynek dworca po latach zaniedbań został przejęty przez miasto, ale z  przeznaczeniem dla innych celów, nie związanych z cywilizowaną obsługą pasażerów. Głównie ma tu powstać tzw. „Labolatorium Dialogu”, „oczko w głowach” rajców miejskich. Tak wyczytamy w informacji publicznej BIP – „Przebudowa dawnego budynku dworca kolejowego na potrzeby Laboratorium Dialogu”. Sama nazwa już wyraźnie określa jaka będzie funkcjonalność tego obiektu. I tu należy zwrócić uwagę i zapytać – gdzie są w takim razie potrzeby pasażerskie? W miejscu głównej poczekalni marmurowej, powstanie coś w rodzaju sali ze sceną, do różnych spotkań i kameralnych koncertów,  a poczekalnia dla pasażerów zostanie maksymalnie zminimalizowana i przeniesiona do innej części budynku, do części w której jeszcze nie tak dawno funkcjonował gabinet stomatologiczny. To pomieszczenie jak widać na przygotowanym skrupulatnie planie remontowym to w sumie „kurnik” o gabarytach 28,0 m2, coś w rodzaju najmniejszej kawalerki w bloku, czyli ok. 5×5,60 m. To pomieszczenie będzie niewiele większe jak to, które jest udostępnione w chwili obecnej od strony peronu. I tu należałoby zobaczyć jak wyglądają poczekalnie w nowych budynkach dworców na całej trasie kolejowej Doliną Popradu, w sumie na wioskach, a Krynica to przecież miasto i duże uzdrowisko.

Źródło projektu budowlanego : https://ezamowienia.gov.pl ( Dane ogólnodostępne na stronie e-zamówienia, elektroniczne zamówienia publiczne )

Plany zamieniły się w powolne działania. Ze ściany budynku od strony peronów znikły rozkłady odjazdu i przyjazdu pociągów, a PKP całkowicie odseparowało się od budynku wykonując osobne wejścia na perony, o starej, niskiej konstrukcji, pod tzw. „chmurką” wprost z ulicy Ebersa.  Obecna udostępniona zastępcza poczekalnia to pomieszczenie o gabarytach ok. 20 m2, z dwoma ławkami bez oparcia, sprzątana od czasu do czasu. Ustawione dwa TOI TOI przed wejściem na I peron raczej nie upiększają tego miejsca. A obok w budynku są przecież gotowe do użytkowania wc damskie i męskie. Niestety taka wizytówka, nie ma sobie równych wśród innych „bram do miasta” na terenie kraju!

Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać, gdyż jak widać brak jakiejkolwiek logiki i przewidywania ruchu pasażerskiego, który już niedługo pojawi się na tych terenach w związku z uruchomieniem nowej linii kolejowej z Krakowa przez Podłęże/Piekiełko i Limanową do Nowego Sącza. Czas przejazdu wyniesie ok. 50 minut. To już jest obliczone. Dodamy jeszcze do tego czas przejazdu pociągu z Nowego Sącza do Krynicy, który wyniesie ok. 1,5 godziny. Czyli w przeciągu 2,5 godzin turysta dojedzie z Krakowa do Krynicy, wręcz komfortowo.  To będzie trzęsienie ziemi, „przebiegunowanie Sądecczyzny”. Więcej niż pewne że pojawi się masa turystów i przybędzie też pociągów.

Przypomnijmy, że do chwili obecnej pociągi jadą trasą z Krynicy przez Tarnów do Krakowa ponad 6 godzin. A więc czy ktoś w tym mieście potrafi myśleć i przewidywać. Po zmianie użytkowania budynku i po jego remoncie będzie już za późno na powrót do normalnego myślenia, a pasażerowie będą przyjmowani w pomieszczeniu, które pomieści zaledwie kilka osób.

Powinno być równie wiadomym, że aby oglądać wszystkie atrakcje typu: wieże widokowe, Jaworzynę, Górę Parkową, Deptak i jego otoczenie oraz wiele innych wspaniałości, to wpierw należy pomyśleć o prawidłowym funkcjonowaniu komunikacji, czyli odpowiednio przyjąć gości a później odpowiednio ich odprawić. Należy zaznaczyć, że turyści na ogół wybierają miejscowości komunikacyjnie cywilizowane i tam z chęcią kilkakrotnie powracają. I tu należy również zaznaczyć, że ten właśnie niezmotoryzowany turysta jest potencjalnym klientem sklepów, restauracji i hoteli, gdyż to on zatrzymuje się wszędzie podczas wędrówki po mieście i okolicy.

Pozostaje więc zasadnicze pytanie, jak można ignorować aż do tego stopnia podróżnych i mieszkańców, w czasie największego rozwoju komunikacji publicznej w całym kraju, w czasie „rewolucji komunikacyjnej”, która będzie miała miejsce już niedługo na Sadecczyźnie, z chwilą oddania nowej linii kolejowej z Krakowa do Nowego Sącza przez Podłęże/Piekiełko i Limanową. Można śmiało powiedzieć, że to będzie niebawem, a czas szybko przemija. Ta inwestycja zmieni całkowicie życie w tym rejonie Polski.  To będzie naprawdę życiowa rewolucja!!! Linia kolejowa do Tarnowa pozostanie, bo to jest połączenie z innymi stronami Polski, ale połączenie z Krakowem całkowicie nową linią diametralnie zmieni i niesamowicie skróci rytm podróży.   

I jeszcze jedno!!!

Nie wszyscy mieszkańcy Krynicy-Zdroju i okolic wiedzą o tej wielkiej, wręcz gigantycznej inwestycji kolejowej, więc gwoli wykorzystania niewiedzy łatwiej jest przeforsować inne plany, które nie mają nic wspólnego z cywilizowaną obsługą pasażerską. Wielkim zakłamaniem jest choćby nazwanie budynku dworca w projekcie remontowym dotyczącym tzw. „Labolatorium Dialogu”,  byłym budynkiem dworca, gdyż nieustannie dojeżdżają tu pociągi od czasu wybudowania linii kolejowej z Muszyny, czyli od 29 maja 1911r. do chwili obecnej.

( Edward Drozd opowiada o historii powstania lini kolejowej z Muszyny do Krynicy – relacja filmowa MTV 24 )

Myślę, że białe to białe, czarne to czarne, a nie odwrotnie! Pozostało w sumie niewiele czasu do podjęcia właściwej decyzji co do przyszłościowej funkcjonalności budynku dworca kolejowego w Krynicy-Zdroju. To okres zaledwie czterech lat, w którym jeszcze można dokonać zmian choćby w myśleniu. Potem już będzie za późno!!! 

Już widać niesamowite efekty na gigantycznej budowie nowej linii kolejowej z Krakowa do Nowego Sącza:

Andrzej Gulewicz  MTV 24

Fot. aut.