niedziela, 16 czerwca, 2024
artykuły

Słynne niegdyś „Zacisze”  przy ul. Pułaskiego w Krynicy-Zdroju przechodzi  kilkunastoletnią metamorfozę.

584views

Niegdyś odbywały się w „Zaciszu”  dancingi, five, miejsce to było bardzo oblegane przez gości. Nie każdy mógł sobie pozwolić wstąpić w te progi. Po pewnym czasie czar prysnął jak mydlana bańka, a muzykę tworzy od wielu, wielu lat jedynie wiatr  w zgliszczach budowli.

Rudera aż się patrzy,  w sumie niedaleko centrum uzdrowiska,  w miejscu ekskluzywnym przy ul. Pułaskiego, bo na przeciw sanatoriów:  Silesia, Mielec oraz Hotelu Mercure Resort & SPA, w miejscu domów wczasowych i pensjonatów. Z drugiej strony ulicy jest przystanek komunikacji miejskiej, więc mają też urozmaicenie pasażerowie.  Zwykłym przechodniom  ten krajobraz najwidoczniej nie przeszkadza. Tak się utarło i tak ma być………………………..

Jak widać wszyscy  zżyli się z tym miejscem na dobre. A ten bajzel  tak się rzuca w oczy, że aż dziw bierze, że nikt, ale to nikt zupełnie tym się nie interesuje. Najładniejszy widok mają  kuracjusze z sanatorium Silesia, jak  z lotu ptaka. Nie potrzeba drona.  Widok – marzenie.

Strasząca już od ponad dziesięciu lat rudera ma w sobie wszystko, co można wykorzystać do kręcenia seriali bądź  filmów o tematyce wojennej, czy z dozą horroru. Powyciągana stolarka z murów, gruz i żelastwo na podwórku,  ściany zewnętrzne tego cacka z resztkami tynku  i to wszystko nie ogrodzone, choćby czymś co by przykrywało ten nieład budowlany.

Kto tu ma wstępować i po co? Zamiast tych tablic winno być ogrodzenie całkowite.

Krynica nie jest pustkowiem na roztajach tylko miastem, uzdrowiskiem. Istnieją procedury, które zmuszą właściciela do odpowiedniego zachowania w temacie, do zagrodzenia tego cudownego obiektu w taki sposób aby nie straszył swoim wyglądem. Trzeba tylko chcieć ten temat ruszyć. Tu się  nic nie zmienia, można rzec, „od wieków”.  Tak ma dalej wyglądać przez następne „stulecia”.

Zdjęcia wykonane 24 listopada br., jeszcze nie było śniegu.

Andrzej Gulewicz  MTV24

Fot. aut.